Matczyna miłość w świecie zwierząt wygląda tak samo, jak wśród ludzi.

26 maja, 2020

Matczyna miłość w świecie zwierząt wygląda tak… – OTOZ Animals Inspektorat w Braniewie

26 maja obchodzimy Dzień Matki. Obserwując zwierzęta, na każdym kroku możemy przekonać się, jak ta miłość w świecie zwierząt jest ogromna.
Kiedyś pod naszą opiekę trafiła ciężarna suczka. Na drugi dzień od przybycia zaczęła rodzić. Suczka trzymana była w domu tymczasowym u jednej z naszych inspektorek. Urodziło się siedem małych klusek, każda innej wielkości i maści, każda o innym charakterze. Patrząc z jaką troską i miłością psia matka zajmuje się szczeniakami, postanowiliśmy je odchować, a po odrobaczeniu i zaszczepieniu znaleźć im nowe domy. Ale nie ich historię chcemy dzisiaj opisać.
Chodzi nam o ich matkę. Maleńką bohaterkę, suczkę wielkości jamnika, wyrzuconą przez właściciela, bo prawdopodobnie nie chciał w domu szczeniąt.
Ta maleńka suczka została nam zgłoszona w deszczowy i chłody wieczór, stała głodna i zmarznięta na przystanku autobusowym w Braniewie przy ul. Elbląskiej. Nasza inspektorka zabrała ją do siebie do domu. Jak już wspomnieliśmy, suczka na drugi dzień zaczęła rodzić. Urodziło się osiem cudnych szczeniaczków. Suczka od tej pory nie opuściła żadnego z nich, każde było nakarmione, wylizane i zadbane. W domu był jeszcze pies naszej inspektorki, mieszaniec doga niemieckiego, pies olbrzym. Ale ten olbrzym musiał posłusznie trzymać się z daleka od pomieszczenia, w którym trzymane były maluszki i nie dlatego, że tak kazała jego pani, bo pies był łagodny, tylko suczka- matka nie pozwoliła mu przekroczyć progu pomieszczenia szczerząc ostrzegawczo kły i powarkując groźnie. Mała jamnikowata suczka kontra dog niemiecki. Wszystko na zasadzie zginę, a nie pozwolę zbliżyć się do moich dzieci.
Jak wyglądały spacery z suczką? Ano kilka metrów od domu zgodziła się przejść, jednak zaraz potem biegiem z powrotem do domu, bo przecież nie można zostawić dzieci. I tak do końca. Do czasu, aż maluchy miały dziewięć tygodni i można było wydawać je dobrym ludziom do adopcji. Nie wydaliśmy ich wszystkich w ciągu jednego dnia, wydawaliśmy po jednym, żeby ich matka powoli przyzwyczajała się do ich nieobecności. W końcu i ona dostała nowy dom. A my obserwując ją przez cały czas od narodzin jej dzieci i wydania ich do adopcji czuliśmy, że każdy człowiek powinien uczyć się od zwierząt, jak należy opiekować się swoimi dziećmi.
Niedawno płonął Biebrzański Park Narodowy. To był czas wysiadywania jaj w gniazdach przez ptaki, czas wykluwania się piskląt. W pożarze ginęły ptasie matki, które chciały własnym ciałem ochronić swoje potomstwo.
A potem czytamy, że gdzieś w Polsce ojczym katował pięcioletnie bliźniaczki, bezbronne maleństwa, a ich matka przyglądała się temu biernie, dając przyzwolenie na potworne okrucieństwo wobec jej dzieci i potem przypominamy sobie matki w świecie zwierząt, które były pod naszą opieką i ich miłość do swoich dzieci.
Wnioski wyciągnijcie sami.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *