STRAŻ GRANICZNA Z LELKOWA ROZJECHAŁA KOTKĘ

19 września, 2018

18 września otrzymaliśmy wiadomość od Pany Joanny. Kobieta poinformowała nas, że była świadkiem przejechania kotki przez pojazd straży granicznej na drodze w Lelkowie.  Z jej słów wynikało, że kotka nie wyskoczyła nagle na jezdnię. Wyszła powoli. Drogą jechał pojazd straży granicznej, która w Lelkowie ma swoją bazę. W pojeździe jechało pięć osób.
Pojazd straży granicznej przednim kołem potrącił przechodzącą ulicą kotkę, następnie nie hamując tylnym kołem przejechał po jej głowie. Kierowca nie zatrzymał się, nie sprawdził co się stało. Odjechał nie interesując się, czy można zwierzęciu udzielić pomocy. Kotka nie przeżyła. Wiemy, że miała jedno młode.
Pani Joanna zawiadomiła policję oraz przełożonych straży granicznej, wcześniej dogoniła pojazd straży granicznej by go zatrzymać i poinformować kierowcę, że postąpił nieetycznie.
Odjechanie z miejsca zdarzenia i pozostawienie konającego zwierzęcia na poboczu to bestialstwo. Pozbawionych empatii przedstawicieli straży granicznej informujemy, że będziemy monitorować tę sprawę.
Postępowanie w takich sytuacjach reguluje Ustawa o ochronie zwierząt z dnia 21 sierpnia 1997 roku. Art. 25 stanowi, że „Prowadzący pojazd mechaniczny, który potrącił zwierzę, obowiązany jest, w miarę możliwości, do zapewnienia mu stosownej pomocy lub zawiadomienia jednej ze służb, o których mowa w art. 33 ust. 3.”
Za niedopełnienie tego obowiązku grozi kara aresztu lub grzywna w wysokości do 5000 zł.

Aktualizacja :

W dniu 26 września 2018 roku otrzymaliśmy wiadomość od przełożonego kierowcy pojazdu, ze stanowiskiem Straży Granicznej.

„Witam serdecznie.

W naszym społeczeństwie niestety wiele osób nieobiektywnie obserwuje zdarzenia zniekształcając rzeczywistość.
W sprawie kotka w Lelkowie kilka słów wyjaśnień. Kierowca pojazdu służbowego SG widział kota znajdującego się na drodze, dlatego zwolnił i zatrzymał się, w momencie, gdy ten zszedł z drogi funkcjonariusz ruszył. Zwierzak wbiegł z powrotem wprost pod koła pojazdu ruszającego z miejsca. Z uwagi, że samochód jest znacznych gabarytów, a kot rozmiarów niewielkich, reakcja w celu zapobieżenia nieszczęściu w tej sytuacji nie mogła uratować życia nieszczęśnikowi. Kierowca o tym, że kot wpadł pod koła dowiedział się dopiero z relacji osoby, która go o tym poinformowała. Sytuacja jest niezamierzoną i nieprzyjemną zarówno dla właściciela, jak i kierowcy pojazdu.
Z wyrazami szacunku.
Przewodniczący Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego
Funkcjonariuszy Straży Granicznej w Kętrzynie
kpt. SG Maciej Kuszilek”

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *