Gdy Maks był młody spał na tapczanie w domu, na starość wylądował u złych ludzi na łańcuchu z zaciśniętą kolczatką na szyi – zrywamy łańcuchy!
Interwencje / 2024-06-22

Nasza interwencja w Płoskini z 20 czerwca. Kiedy tylko zobaczyliśmy jego zdjęcie, jak stoi zrezygnowany z opuszczoną głową, uwiązany na łańcuchu, z kolczatką na szyi przy rozpadającej się budzie, wiedzieliśmy, że nie ma czasu, że każdy dzień dla tego psa, to ból i cierpienie. W tym miejscu, gdzie go zastaliśmy był od niedawna, bo na jego szczęście tylko dwa tygodnie. Nowi właściciele, to ludzie, którzy z powodu nadużywania alkoholu nie są w stanie zadbać o siebie, a co dopiero o psa. Trzech dorosłych braci uzależnionych od alkoholu, tracących kontakt z rzeczywistością. Maksa, bo tak wabi się psiak z filmu przekazała im osoba z rodziny, mieszkająca w pobliżu, która kupiła sobie dwa małe psy z rodowodem. Maks stał się już niepotrzebny. Nie był zresztą psem tej osoby, bo jego właścicielka, która trzymała Maksa w domu, wyjechała 5 lat wcześniej do Anglii, obiecując, że za dwa tygodnie psa zabierze do siebie. Tak się nie stało. Trafił więc Maks do braci na łańcuch, na szyję założono mu ciasno kolczatkę, żeby przypadkiem pies nie próbował wrócić do poprzedniego domu. Ani były opiekun, ani nowi opiekunowie nie przejmowali się tym, że kolczatka jest zaciśnięta zbyt mocno, że pies cierpi potworny ból z powodu wbijających się…

Grzesiu do adopcji
Adopcje / 2024-06-22

Grzesiu po czterech miesiącach szczęśliwego życia musiał do nas wrócić. Jego opiekunka umarła. Kocurek trafił do nas z dwójką rodzeństwa, jako czteromiesięczne chore kocię, znalezione na terenie wodociągów braniewskich. Po wyleczeniu i kastracji, Grzesia przygarnęła przemiła pani z Braniewa. Niestety, po czterech miesiącach od adopcji, nagły atak choroby i śmierć opiekunki odebrały Grzesiowi szczęśliwe życie. Grzesiu trafił na ulicę. Rodzina zmarłej kobiety powiadomiła nas, że Grzesiu uciekł im z klatki podczas transportu do nas. Na drugi dzień przesłano nam zdjęcie nieszczęśliwego Grzesia, siedzącego przy piwnicznym oknie budynku, w którym mieszkał. Serce rozpadło nam się na milion kawałków. Na szczęście Grzesiu jest już u nas. Smutny, popłakuje, szuka swojej pani, za którą tęskni, ale jest już bezpieczny. Szukamy mu nowego domu. Kocurek ma rok, jest nauczony czystości, odrobaczony, wykastrowany, zdrowy i przemiły.

Uczniowie Specjalnego Ośrodka Szkolno – Wychowawczego w Braniewie pomagają zwierzętom
Uncategorized / 2024-06-22

Niedawno odwiedzili nas uczniowie V klasy Specjalnego Ośrodka Szkolno – Wychowawczego w Braniewie, przekazując podopiecznym OTOZ Animals karmę zebraną podczas szkolnej akcji „Warto pomagać”. Koordynatorką akcji była nauczycielka pani Barbara Wolak. Z całego serca dziękujemy za zaangażowanie i pomoc naszym podopiecznym. Dziękujemy za Waszą pamięć, serce do zwierząt i empatię. Dziękujemy i pozdrawiamy.